Nie łam się Donald!

    Ze względu na obowiązki w pracy zawodowej notka pojawiła się dopiero dzisiaj, ale nie mogę sobie odmówić pozostania przy latach 80., skoro wtedy powstała piosenka o Donaldzie. Trump co prawda przegrał wybory, ale że natura nie lubi próżni, to zaraz brak jednego Donalda wypełniła drugim. To ja dołączę do zabawy i przedstawię historię pewnego teledysku. Ex-Dance i ich „Powrót Donalda”. Ostrzegam: tej zabawie zabraknie syntezatorów z Pewexu. Zastąpią je syntezatory z Baltony.

    Ex-Dance to był polski zespół pop-rockowy założony przez byłych członków Papa Dance: Grzegorza Wawrzyszaka (śpiew), Tadeusza Łyskawa (perkusja) i Marka Karczmarka (instrumenty klawiszowe). Łyskawa szybko wrócił do Papa Dance, zaś pozostali muzycy dokooptowali dodatkowych muzyków (między innymi basistę Piotra Prusińskiego z zespołu Roxa i perkusistę Michała Coganianu z Oddziału Zamkniętego). W okolicach 1987 roku zespół nagrał singiel „Między nami tania gra / Powrót Donalda”. Grupa rozpadła się w 1988 roku. Nie mniej za sprawą piosenki o Donaldzie zapisała się w historii polskiej muzyki popularnej, no bo kto by przypuszczał, że po prawie dwudziestu latach tramp z piosenki przemieni się w Trumpa?

    „Powrót z Donalda” z pewnością mógłby się znaleźć w pierwszej warstwie Icebergu. Cały klip do tej piosenki jest dostępny w sieci, ale jest w wyjątkowo złej jakości. Widać wyraźnie, że utwór zgrano z kasety VHS. Czy telewizja wyemituje kiedyś cały klip w bardzo dobrej jakości? Nie sądzę. Na teledysku widać fragmenty filmów o Kaczorze Donaldzie. A jak, skoro Donald to musi to być Kaczor! O Trumpie w ówczesnej Polsce mało kto słyszał, a co dopiero o Tusku. Został wyłącznie Kaczor Donald. No i guma Donald, ale w sumie i ona sprowadzała się do bohatera z wytwórni Disneya.

    Wracając do głównego wątku: w Polsce Ludowej praw autorskich nie przestrzegano. Gdyby ktoś chciał uczciwie wykorzystać fragment jakiegoś filmu, to musiałby zapłacić bardzo duże pieniądze za nie, co w ówczesnej Polsce Ludowej było niemożliwe. Myślę, że nawet dzisiaj muzycy z Ex-Dance mieliby spore trudności z kupnem praw do emisji fragmentów Kaczora Donalda. Nagranie dobrej jakości zapewne zachowało się w archiwum Telewizji Polskiej, ale szansa na emisję klipu jest właściwie zerowa. Tu odsyłam do wpisu o historii klipu „Ekscentryczny dance” Felicjana Andrzejczaka. Klip odnaleziono dopiero w 2020 roku i zupełnym przypadkiem został nagrany i opublikowany na YouTube. Jeśli jakimś cudem nagranie „Powrotu Donalda” w dobrej jakości ktoś wyemituje, to może się okazać, że nikt nie nagra klipu. Ta wersja poniżej jest poprawiona cyfrowo i pochodzi z 2020 roku. W porównaniu do wersji z 2016 roku (chyba pierwszej w ogóle) znacząco poprawił się dźwięk. Nie wiem tylko, czy dźwięk został oczyszczony, czy też po prostu podłożono mp3 pod klip:


I wersja z marca 2016 roku:



    Piosenka opowiada o przygodach trampa (tu: włóczęgi), który miał swoje życie towarzyskie, ale teraz mierzy się z samotnością. To w kwestii wyjaśnienia, co podmiot liryczny miał na myśli. I w celu pokazania, że tekst piosenki ma sens, a przeróbki kretynów z wypok.ru zapatrzonego w Trumpa tylko psują przekaz.

    Nawiasem mówiąc Ex-Dance nie tylko z tą piosenką trafili w dziesiątkę. Ich drugi przebój to „Czarny smog” i świetnie pasuje do corocznych dyskusji na temat jakości powietrza w Polsce. No i Polska jest tak skłócona jak założyciel Papa Dance Sławomir Wesołowski z zespołem Pawła Stasiaka (nie wiem, czy to nadal Papa D, czy też po korzystnym dla Stasiaka i jego ekipy wyroku sądu o prawa do nazwy zespołu wrócili do Papa Dance).

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sylwestrowa operacja BAJM czyli Biała Armia Jego Mać

Strach się bać, co zgubiło się na YouTube

Gra i trąbi… Norbi. Największe przeboje Norbiego