Ekscentryczny dance, już wpadamy w trans!

    Druga połowa lat 80. w polskiej muzyce rozrywkowej to okres niezwykłej popularności muzyki synthpopowej. Dzisiaj synthpop uchodzi raczej za kicz, zaś jedynymi artystami, którym udało się pokonać kryzys są Kombi i Papa Dance (a może Kombii i Papa D, patrząc na konflikty o prawa do nazwy zespołów?). Mało kto wie, że przygodę z synthpopem miał Felicjan Andrzejczak.

    Felicjan Andrzejczak to postać niezwykle ciekawa. W 1982 roku został zaproszony do Budki Suflera. W latach 80. nie udało mu się nagrać albumu studyjnego z Budką, gdyż w czasie trwania prac nad płytą Czas czekania, czas olśnienia (prawdopodobnie ta płyta i uważana za zaginioną Plastykowe serce to jeden i ten sam krążek) do zespołu wrócił Krzysztof Cugowski. Pomimo tego Andrzejczak zaśpiewał dla Budki trzy piosenki. I wszystkie mają status evergreenów. „Jolka, Jolka pamiętasz”, „Czas ołowiu” i „Noc komety” zna każdy. Po odejściu z Budki Sufera Andrzejczak spróbował swoich sił z muzyką popową. We współpracy z Jarosławem Kukulskim Andrzejczak w 1987 roku wydał album, zatytułowany po prostu Felicjan Andrzejczak. Ta płyta, oraz inne projekty (w tym wydaniu w 2020 roku pierwszy jego album z Budką Suflerą – 10 lat samotności) nie osiągnęły jednak sukcesu komercyjnego.

    Płyta Felicjan Andrzejczak jest dostępna całości w sieci, więc nie można jako tako uznać jej za zaginioną. Trudności może sprawiać znalezienie tej płyty w sklepach muzycznych, bo do dzisiaj płyta nie ukazała się na CD. Zaginiony był jednak oficjalny teledysk do piosenki „Ekscentryczny dance”. Przez wiele lat w sieci był dostępny fragment filmu Pan Samochodzik i niesamowity dwór, gdzie spora grupa ludzi… tańczyła do tej piosenki. Nie będę ukrywać, że przez lata nie wiedziałem, że Andrzejczak najpierw nagrał swój debiutancki album, a następnie zaśpiewał piosenkę dla filmu. Sądziłem, że było na odwrót: najpierw film, a następnie album korzystający z sukcesu filmu. Pytanie, czy ta część Pana Samochodzika to rzeczywisty sukces, skoro na Filmwebie fani serii książek wyrażają oburzenie nad jakością filmu. Sam film obejrzałem. Bardzo dobre kino klasy B, w sam raz do recenzji Masochisty.

    Powstał film, w jednej scenie pojawia się „Ekscentryczny dance”, gdzie grupa nazywająca się Dzieci Lublina uczy filmówkę hinduską, jak się tańczy breakdance’a. Taniec na głowie jak ktoś nie wie. Scena wyszła komicznie, gdyż realizatorzy filmu mieli raptem kilka godzin na opracowanie ruchów. Troszkę więcej na ten temat można przeczytać na blogu absurdy.net, gdzie wypowiada się jedna ze statystek biorących udział w nagraniu tej sceny.


    Niedawno szukając na YouTube informacji o albumie Plastykowe serce, w powiązanych pojawił mi się oficjalny teledysk do „Ekscentrycznego dance’u”. Nagranie pojawiło się na YouTube 11 stycznia 2020 roku, czyli całkiem niedawno. Według mnie, nagranie to pojawiło się na YouTube za sprawą dwóch czynników.

    Po pierwsze, ta piosenka miała swoje pięć minut i przepadła. Nie stała się przebojem wszechczasów. Przyczyny są dwie. Pierwsza jest taka, że synthpop nie cieszy się popularnością. Druga zaś to tekst Jerzego Dąbrowskiego i Janusza Kidawy, właściwie nie mający żadnego sensu. Dobrze tańczyć, to nie wszystko / trzeba jeszcze ruszać się. No taniec to ruch, bez poruszania się nie ma żadnego tańcu. Ale za to fragment Głowa, noga, łokieć, szyja... / w dłoniach jakbyś węża miał. / Rękaw zwija się jak żmija / To break-dance, najnowszy szał troszkę lepiej brzmi, a rękaw zwija się jak żmija powinno oficjalnie uchodzić za synonim do nakurwiania węgorza Braci Figo Fagot. Nadal jeden czytanie tekstu drugiej zwrotki wywołuje ból zębów.

    No właśnie, skoro piosenka nie osiągnęła tak dużego sukcesu, to teledysku nie emitowano później w telewizji. Lata 80. to okres pojawiania się magnetowidów w Polsce, jednak ze względu na ogromne niedobory na rynku nagrywanie programów Telewizji Polskiej na kasety nie cieszyło się aż taką popularnością. Nie zapominajmy, że boom na magnetowidy dotyczył raczej ówczesnej bardzo małej klasy średniej (jakkolwiek źle to brzmi w kontekście bezklasowej Polski Ludowej). Dostęp do magnetowidów miało bardzo mało osób. Aby zdobyć to nagranie, trzeba było po prostu mieć szczęście i poczekać, aż Telewizja Polska lub inna stacja telewizyjna wyemituje teledysk. I to w końcu miało miejsce. Kino Polska Muzyka wyemitowała teledysk. Ktoś nagrał klip i opublikował na YouTube:


    Teledysk ten może stanowić definicję polskiego oldschoolu. Nagranie ogląda się świetne. Jest pomysł, pełno troszkę trącących kiczem efektów komputerowych (taka moda), milicjant uczący dziewczyny z The, jak chodzi się jak Egipcjanin, poldki na ulicach i wesoło podrygujący głową sam Felicjan Andrzejczak. Polecam posłuchać, bo melodia i wokal Andrzejczaka są bardzo dobre, a specyficzny teledysk tylko podnosi wartość „Ekscentrycznego dance’u”.

    W komentarzach na YouTube pojawiło się pytanie, czy pojawi się „Balbina”. Z tego co sprawdziłem, Andrzejczak zaśpiewał kiedyś piosenkę o tym tytule, jednak po bardzo pobieżnym researchu nie znalazłem nagrania. Kolejne lost media na koncie Andrzejczaka?

Runab Berkenetz

Komentarze