Strach się bać, co zgubiło się na YouTube
UWAGA! W DZISIEJSZYM POŚCIE BĘDZIE DUŻO POLITYKI. NIE BĘDĘ UDAWAĆ KOGOŚ, KTO ZE STRACHU LUB WYGODY NIE PREZENTUJE PRZED CZYTELNIKAMI SWOICH POGLĄDÓW LUB ROBI Z SIEBIE ROBERTA „SYMETRYSTĘ” MAZURKA. NIE MUSISZ ZGADZAĆ SIĘ Z MOIMI POGLĄDAMI, ALE ZAAKCEPTUJ JE TAK, JAK JA AKCEPTUJĘ TWOJE. KONIEC OSTRZEŻENIA.
Lata 2005-2007 były niezwykle ciekawe w polskiej muzyce rozrywkowej. Dojście populistycznej Prawa i Sprawiedliwości do władzy (a wraz z nim Samoobrony zapatrzonej na Białoruś i nacjonalistycznej Ligi Polskich Rodzin) zaskoczyła środowiska muzyczne. Największej wolty dokonał chyba Tomek Lipiński, który schował do szuflady „Nie wierzę politykom” i włączył się w kampanię wyborczą PO w 2007 roku. Big Cyc jawnie zaatakował ówczesny rząd, nagrywając „Moherowe berety”. Kazik Staszewski w projekcie Buldog śpiewał o „V rozbiorze Polski”, który miał miejsce w roku dwutysięczny ósmym (nadal boli!). Jako szczyl interesowałem się buntowniczymi piosenkami Grupy Operacyjnej, które z dzisiejszego punktu widzenia reprezentują protest polo. Tylko w operach nie śpiewali Zenek Martyniuk i Sławomir Świerzyński. Disco polo dopiero zaczęło wychodzić z wielkiego dołka, który miał miejsce ok. 2000 roku, a synonimem kiczu było sacro polo Piotra Rubika.
W latach 2005-2007 miałem 10-11 lat. Zdaje sobie sprawę, że były to chore czasy i zapowiedź tego, co się stanie po 2015, ale nie ukrywam, poczułem nostalgię. Starzeję się.
Ówczesną scenę muzyczną reprezentowało również Lady Pank, które w 2007 roku wydało płytę Strach się bać. Zdaje sobie sprawę, że ten zespół przewija się dość często na blogu, ale nie może przejść obojętnie do faktu, że teledysk do Strach się bać spadł kilka lat temu na YouTube. Nie jest to lost media w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, gdyż klip ogólnie jest dostępny w Internecie, choćby na Dailymotion. Ale nie oszukujmy się – dla wielu wideo w Internecie ma postać tylko i wyłącznie YouTube’a. Zasięg jest bardzo ucięty.
Zanim przejdziemy do teledysku, powiedzmy parę słów o albumie. Na 25-lecie istnienia zespół wydał najbardziej polityczny album w swojej karierze. Wszystkie teksty napisał Andrzej Mogielnicki. Trafiła się ballada o buncie („Wspinaczka (czyli historia pewnej rewolucji”). piosenkę o emigracji do Irlandii („Leprechaun”) i właśnie kpinę z Prawa i Sprawiedliwości, mogącej dokonać cudu nad urną (tytułowe „Strach się bać”).
W teledysku mamy Panasewicza, dzieci, lesbijki, jakąś panią w naszyjnikach i Andrzeja Andrzejewskiego w roli boya hotelowego. Zapytacie, kto to Andrzejewski? To nikt inny jak Zborek, który jest z Targówka i zna Miętusa:
Sprawa z zdjęciem teledysku na YouTube jest ciekawa. Bądź co bądź na YouTube sama piosenka jest, więc nie będę powielać głupot, że materiał spadł, bo PiS maczał w tym palce. No nie, nawet na kanale muzykatvp jest wersja koncertowoplaybackowa z lipca 2011 roku. Z wyłączoną możliwością dodawania komentarzy, ale jest:
W komentarzach można przeczytać, że klip był emitowany w telewizji w latach 2007–2010. Pewnie spadł zaraz po Smoleńsku, bo niepoprawne były fragmenty o wybieranie drobu czy przewijające się w teledysku bliźniacy próbujący Zborkowi wyrwać tacę i pobić go za posprzedawanie chłopaków. Nie węszę tutaj spisku rządu, który usunął niewygodny klip. Raczej przewrażliwienie na punkcie poprawności po katastrofie smoleńskiej. I jakoś o klipie zapomniał lub uznał, że inni powinni zająć się jego udostępnieniem. Zespołowi zostaje odcinanie się od współpracy z Kukizem i krytykowanie TVP.
Ciekawostka. Teledysku nie ma, ale jest reportaż z planu teledysku. Najbardziej urzekło mnie stwierdzenie, że nagranie tego klipu za trzy miesiące nie miałoby sensu. Klip miał premierę w maju 2007 roku. W październiku zaś doszło do przyspieszonych wyborów parlamentarnych, władzę objęła koalicja PO-PSL, nastał czas ciepłej wody w kranie. Trochę dłużej to zajęło, ale „Strach się bać” przestało być aktualne.
Aż do wyborów w 2015 roku.
Czy teledysk kiedyś wróci na YouTube? Myślę, że tak. Pewnie w formie pirackiej, ale się odnajdzie. Teledysk do „Atakują klony” Big Cyca przez wiele lat należał do lost media. Ale pięć lat temu zespół wrzucił na oficjalne konto klip do tego utworu. I wszyscy zadowoleni - utwór się odnalazł, a zespół czerpie profity, bo mają kontrolę nad liczbą wyświetleń. A że w teledysku pojawia się zmarła w 2010 roku para prezydencka? No i co z tego, w 2007 roku byli na celowniku, taka była historia.
Na zakończenie smutna refleksja. Denerwują mnie komentarze w stylu Lady Pank przewidział przyszłość, Ta piosenka jest prorocza i inne takie głupoty. Smutno mi się robi na samą myśl, że ci wszyscy anty-pis mają pamięć złotej rybki i nie pamiętają lat 2005–2007. No ale nie można wracać, bo Lech Kaczyński zmarł, a o zmarłych dobrze albo wcale (jakież to polskie), Andrzej Lepper wielką patriotą jest (ludzie zapomnieli, jak ten demagog mizdrzył się do Łukaszenki), a Giertych przeszedł na „naszą stronę”. Ludzie nie wyciągają wniosków z historii.
Komentarze
Prześlij komentarz