Opera: między Madame a Wilkami
Po zawirowaniach prywatnych i przemyśleniu, w jakim kierunku ma iść blog, stwierdziłem, że chyba zostanę wyłącznie na scenie muzycznej z lat 80., bo tutaj jest najwięcej ciekawych rzeczy dotyczących zaginionych lub bardzo ukrytych informacji o nagraniach. Pierwsze wpisy niech sobie będą, ale gdy powstanie spis treści bloga to będę je traktować jako dodatki niewchodzące w skład właściwej części bloga. Jak i również dlatego, że na temat muzyki z tego okresu mam jakiekolwiek większe pojęcie. Dzisiaj będzie o piosenkach bardzo ukrytych,
Wikipedia podaje, że opera to sceniczne dzieło muzyczne wokalno-instrumentalne, przykład kultury wyższej. Dzisiejsza Opera w sumie też jest bardzo wysoko, choć z innej strony: notka dotyczy zespołu założonego przez członków (przepraszam za patos) kultowej Republiki: gitarzystę Zbigniewa Krzywańskiego, basistę Pawła Kuczyńskiego i perkusistę Sławomira Ciesielskiego. Zespół powstał po tym, jak w 1986 roku w wyniku sporów Republika rozpadła się, a sam Grzegorz Ciechowski podjął decyzję o założeniu supergrupy Obywatel G.C. Pierwszym wokalistą Opery był Ciesielski, jednak po krótkim czasie zastąpił go na chwilę Mariusz Lubomski. Następnie w Operze znalazł się również klawiszowiec Jacek Rodziewicz. Przełomowym wydarzeniem było zaś dołączenie wokalisty Roberta Gawlińskiego w 1987 roku.
W składzie Gawliński-Krzywański-Kuczyński-Ciesielski-Rodziewicz zespół zagrał kilka koncertów (był między inny na festiwalu w Jarocinie w 1989 roku) oraz zarejestrował nagrania na debiutancki album. W 1990 roku zespół rozwiązano, a nagrany w studiu materiał wydano dopiero w 1993 roku, gdy Gawliński jako frontman Wilków odnosił ogromne sukcesy na scenie muzycznej. Płyta ukazała się na CD w 2013 roku.
Zespół przepadł i nie ma na swoim koncie żadnego przeboju, a cała twórczość jest szerzej nieznana. Myślę, że nawet fani Republiki mogą nie pamiętać o Operze. Fani Wilków raczej znają ten projekt, bo Gawliński jako jedyny muzyk z zespołu wspominał o historii Opery. Wybrałem losowo kilka utworów Opery, dostępnych w serwisie YouTube. „Arka ocali Cię” ma raptem 785 wyświetleń i 12 reakcji. Prawie nic jak na zespół, który choć był efemerydą i nie odniósł sukcesu komercyjnego, tak miał w swoim składzie doświadczonych i znanych muzyków. Sam utwór opublikował jakiś fan w 2014 roku. Bardzo późno.
(swoją drogą: wie ktoś, na jakim syntezatorze grał Rodziewicz? Te dźwięki bardzo mi się podobają i posłuchałbym czegoś więcej zagranego na nie znanym mi modelu instrumentu).
„Komu moja twarz” ma 672 reakcji. Piosenkę zamieścił na YouTube ktoś prowadzący kanał „Opera – temat”, mający 75 subskrybentów. Prawie nic.
Lepszy wynik mają „Dzikie kwiaty”, 2747 wyświetleń.
Ostatnia losowa próba i najwięcej wyświetleń spośród wszystkich. „Może to nie to” z Jarocina 89:
Opera ma na koncie również utwór „Rachela”, który znalazł się później na debiutanckim albumie Wilków. Jeśli Opera nagrała własną wersję „Racheli”, to ta wersja jest lost media.
Jeszcze ciężej trafić na nagrania z Ciesielskim na wokalu. Na wydanym w 1988 roku albumie kompilacyjnym „Radio nieprzemakalnych” znalazła się piosenka „Wracam”, którą śpiewa Ciesielski. To chyba jedyne nagrane Opery bez Gawlińskiego dostępne w sieci. Piosenki nie znalazłem na YouTube: jest dostępna na Chomikuj.pl. Nie znam innych piosenek
Melodie są poprawne, ale nie mają czegoś wyróżniającego. Cold wave to raczej nie jest, ale ja jestem amatorem muzycznym i może się nie znam. Śpiew Gawlińskiego mi się podoba. Bardzo pasuje do stylistyki nowofalowej. Szkoda, że Gawliński po założeniu Wilków na cało poszedł w poprock. Choć szanuję Wilki, a „Urke” uważam za nadprzebój i jeden z symboli mojego dzieciństwa (gdy w 2002 roku Wilki wydało album „4”, ja miałem wtedy sześć lat, ale pamiętam, jak często ta piosenka była puszczana w radiu), tak o wiele chętniej wracam do piosenek Madame i pierwszej płyty Wilków (mającej jeszcze ślady nowofalowe) niż do późniejszych piosenek spod szyldu „Made for Baśka”,
Dlaczego Opera nie odniosła sukcesu? Moim zdaniem składa się na to kilka czynników. Pierwszy i bardzo ważny: druga połowa lat 80. to okres bardzo dużego kryzysu na rynku muzycznej. Pod koniec lat 80. sukcesy odnosili nieliczni (Obywatel G.C., Lady Pank w okresie „Tacy sami”, Kult, może też wokalistki popowe jak Urszula i Anna Jurksztowicz). Wiele zarówno znanych wcześniej zespołów bądź debiutantów nagrywało ciekawe albumy, które jednak nie odnosiły żadnych sukcesów komercyjnych. Same płyty bądź teledyski były bardzo niskiej jakości. Czuć w nich ówczesną biedę w Polsce. Drugi powód, równie ważny co pierwszy, to konkurencja. Ze strony samego Ciechowskiego. Projekt Obywatel G.C. był ogromnym sukcesem. Krzywański, Kuczyński i Ciesielski byli po prostu w cieniu. Trafiłem na opinie, że trio uznano za winnych rozpadu Republiki i byli traktowani jako persona non grata. Jest jeszcze trzeci powód, ale będący raczej detalem: brak pomysłu na zespół. Nazwa nie znaczyła nic i nie była charakterystyczna, muzyka to niby rock, niby nowa fala, ale wszystko takie co najwyżej poprawne. Na plus bronią się teksty piosenek (autorstwa Gawlińskiego). To wszystko połączone okazało się przepisem na klęskę.
Nie znam osobiście żadnego z muzyków Republiki, choć również mieszkam w Toruniu, a plotki i legendy miejskie głoszą, że do jednego z nich mam raptem trzy przystanki autobusowe odległości (nie ułatwię zadania i zachowam prywatność swoją jak i muzyków). Ciekaw jestem, co twórcy Opery powiedzieli o tym projekcie.
Runab Berkenetz
Komentarze
Prześlij komentarz